piątek, 2 maja 2014

Rozdział 23 + Pytanie.

Hej :)) Mam takie pytanie. Jak oceniacie mojego bloga, twórczość itp.? Skala 1-10 :D
Pytam z czystej ciekawości, nie z próżności.

_______________________________________
2 dni później, byli już na zachodnim wybrzeżu Lyrianu. Płomień przeleciał nad klifem i wylądował na plaży.
-Zbliża się noc, a ja nie mam sił. Do Meridonu jest trochę daleko, i muszę nazbierać sił. Zatrzymajmy się tu, na noc, a w południe wyruszmy, dobrze? - Poprosił smok.
Rachel się zgodziła. Gdy chciała zapalić ognisko, smok powiedział:
-Nie radzę ci. Niedaleko jest wioska portowa, nie chcemy chyba, żeby nas zobaczyli?
-Racja.
Tak więc Rachel oparła się o brzuch smoka. Poprzedniego dnia, kupiła w wiosce jedzenie, tak więc zaczęła je jeść.  Gdy skończyła, zaczęła myśleć. O wszystkim.
O tym, co było zapisane na księdze, której wykradła Szarym Jeźdźcom. O tym, jak ocali Jasona, i czy w ogóle jest w Zagharze. O śnie, który śnił się jej 2 dni temu. O tym, co zrobi ze smokiem gdy uratuje Jasona.
Owszem, chciała go zatrzymać, ale będzie straszyć ludzi. Nie widzieli na oczy nigdy czegoś takiego. Poza tym, Galloran mógł jej nie przyjąć z powrotem.
Dlaczego opuściłam swój świat? - pomyślała - przecież mogłam żyć normalnie. A teraz jestem zdana na łaskę losu. Zacisnęła zęby z bezradnej złości.
-Co się tak denerwujesz? - Zapytał Płomień.
Rachel opowiedziała mu o swoich troskach.
-Oh, Rachel. Żyjesz przeszłością, a zaniedbujesz teraźniejszość, a o przyszłości wolę nie mówić. Zatopiłaś się w swoich dawnych problemach, których nie rozwiążesz, a tych, które jeszcze można, nie dostrzegasz. Staraj się widzieć to, co jest teraz.
Rachel przełknęła ślinę.
-Płomieniu... Muszę o coś jeszcze cię zapytać. W moim śnie, matka opowiada o tym, że niby zginęła ale nie tak, że jej nie ma...
-Droga Rachel, to jest sekret, który poznasz za jakiś czas...
-Błagam, powiedz mi.
-Ja nie mogę...
-Proszę.
-Niech ci będzie, ale to może zwrócić się przeciwko tobie. Torivorzy są z innego Poza, prawda? Więc Poza są różne, jest ich wiele, jedne zamknięte, drugie otwarte. Jedno Poza nazywa się Światem Zmarłych. Trafiają tam tylko zmarli z różnych Poza.
-Świat Zmarłych? Czyli po śmierci przenoszą się tam?
-Tak. I tam nie da się wejść ani wyjść, ale pozostaje jeden haczyk. Twoja matka rozmawiała z tobą w śnie, tak więc tylko w śnie można się z nimi kontaktować, ale zazwyczaj sobie tego nie życzą.
-Zaczynam rozumieć.
-Nie rozmawiajmy na razie o tym. Przyjdzie na to czas.
Rachel oparła się o brzuch smoka, i zasnęła z dziwnym spokojem.


                                                                             ***
Wschód słońca obudził Rachel. Powoli, żeby nie obudzić smoka, wyczołgała się z pod jego skrzydła. Niebo było bezchmurne, lecz wiał wiatr. Było ciepło.
-Zbliża się lato. - Stwierdziła Rachel.
Wyciągnęła z plecaka suchary, bukłak i pasek suszonego mięsa, po czym je zjadła. Zaczęła biegać po plaży, żeby rozbudzić obolałe mięśnie.
Smok wczoraj poprosił, żeby mógł spać do południa - a więc Rachel go nie budziła.
Wzięła szary, niewielki kamień i zaczęła ostrzyć nóż. Rozcięła sobie rękę, ale udało się jej ją wyleczyć edomickim. Później zaczęła nim rzucać. Nóż wbijał się w kory pobliskich drzew. Ćwiczyła tak godzinę, i stwierdziła, że jej się udaje. Miała się zamachnąć, ale spojrzała na nóż.
-To może być moja broń... - Wymamrotała.
Następnie znów zaczęła go ostrzyć, naoliwiła i schowała do skórzanej pochwy. Zaczęła przechadzać się po plaży. Podeszła do wody i rozebrała się, weszła głębiej, umyła się. Drżąc z zimna osuszyła się, i z powrotem ubrała. Nastało południe.
Podeszła do smoka i posłała ku niemu myśli:
-Hej, pobudka.
Smok natychmiast się obudził. Mruknął przeciągle po czym zapytał:
-Już jest południe?
-Tak. Jak się spało? Wypoczęty?
-Oczywiście. Wyruszymy za 15 minut.
-Okej.
Smok wstał i się przeciągnął. Zaczął się rozgrzewać. Chwilę później rzekł:
-Głodny jestem. Idę coś upolować.
Rachel westchnęła. Smok pomknął w stronę klifu. Wrócił zaledwie po 10 minutach, w zębach niosąc dwa lisy. Zjadł je pospiesznie, po czym Rachel wskoczyła na jego grzbiet.
Wzbił się w powietrze, i poleciał przez wody, w stronę Meridonu.


3 komentarze: