Witajcie kochani.
Zaczęłam pisać i... nie potrafię. Naprawdę, teraz wątek z Veilleurson jest dla mnie taki idiotyczny, że ah, nie mam siły na to xD
Dlatego postanowiłam wprowadzić zmiany.
Po pierwsze: będę pisać tak jakby... od nowa. O tak kochani, od nowa, wszystko będzie się dziać od nowa <3
Całkowicie zmienię fabułę. Obiecuję, że będzie bardziej krwawo i dramatycznie. Że się wiele razy pogubicie i popełnię mnóstwo błędów.
Zmienię nazwę bloga.
Być może szablon.
Zmieni się wszystko.
Wiem, że niektórzy mogą być na mnie źli, bo albo ich wciągnęło i nie chcą takiego czegoś, ale jedyne co mogę powiedzieć, to to, że trudno. Kocham tego bloga i wiem, że z kontynuacją mogę zrobić milion rzeczy. Chcę to zrobić jak najlepiej.
Wasza Nevanlyn <3
Ps. Adres się nie zmieni! :)
Ps 2. Nie będę usuwać dawnych rozdziałów itd. więc można do nich powrócić (tak, do tego okropnego stylu)
poniedziałek, 14 września 2015
czwartek, 4 czerwca 2015
Ogłoszenie parafialne
Witajcie.
Od ostatniej notki minęły 3 miesiące, a od ostatniego prawdziwego rozdziału - ponad 6. W ciągu tych paru miesięcy w mojej głowie zrodziło się milion pomysłów na nowe opowiadania, a o tym blogu zwyczajnie zapomniałam. Mimo tego coś powstrzymywało mnie od kliknięcia "usuń tego bloga." Co mnie powstrzymywało? Nie wiem. Może to, że zostawiłam dość długą, niedokończoną historię? A może dlatego, że ciągle przybywa wyświetleń? Blog ma już ponad 4 tys. wyświetleń, mimo, że jest nieaktywny. I wiem, że mimo tego ktoś tam jest, kto go czyta.
Chcę wam przez to powiedzieć, że będę kontynuować pisanie tego bloga. Co prawda poplątałam się w tym wszystkim i przez najbliższe rozdziały postaram się wrócić do fabuły. Wymyśliłam jakieś niepotrzebne Veilleurson, sama nie wiem czemu... może po prostu wzorowałam się na instytutach z DA? A Amber, Barton i Gustaw, wiek XIX? Może po prostu chciałam nadać klimatu bardziej w stylu Pamiętniki Wampirów?
Przez te półtora roku bardzo się zmieniłam. Wystarczy spojrzeć na pierwsze rozdziały "Znów w Lyrianie" a ostatnie "Działaj lub giń.", a teraz jeszcze lepiej piszę, bo się nauczyłam. Nie chcę zostawiać tej historii niedokończonej - bez względu na to, jak bardzo jest pogmatwana.
Nie obiecuję, że rozdziały będą się dodawać regularnie i zawsze będą długie. Nie wiem, czy ten pomysł wypali, ale jeżeli ktoś tu jeszcze jest to niech wie, że może wypatrywać nowych postów.
Pozdrawiam, do nowego rozdziału :)
Od ostatniej notki minęły 3 miesiące, a od ostatniego prawdziwego rozdziału - ponad 6. W ciągu tych paru miesięcy w mojej głowie zrodziło się milion pomysłów na nowe opowiadania, a o tym blogu zwyczajnie zapomniałam. Mimo tego coś powstrzymywało mnie od kliknięcia "usuń tego bloga." Co mnie powstrzymywało? Nie wiem. Może to, że zostawiłam dość długą, niedokończoną historię? A może dlatego, że ciągle przybywa wyświetleń? Blog ma już ponad 4 tys. wyświetleń, mimo, że jest nieaktywny. I wiem, że mimo tego ktoś tam jest, kto go czyta.
Chcę wam przez to powiedzieć, że będę kontynuować pisanie tego bloga. Co prawda poplątałam się w tym wszystkim i przez najbliższe rozdziały postaram się wrócić do fabuły. Wymyśliłam jakieś niepotrzebne Veilleurson, sama nie wiem czemu... może po prostu wzorowałam się na instytutach z DA? A Amber, Barton i Gustaw, wiek XIX? Może po prostu chciałam nadać klimatu bardziej w stylu Pamiętniki Wampirów?
Przez te półtora roku bardzo się zmieniłam. Wystarczy spojrzeć na pierwsze rozdziały "Znów w Lyrianie" a ostatnie "Działaj lub giń.", a teraz jeszcze lepiej piszę, bo się nauczyłam. Nie chcę zostawiać tej historii niedokończonej - bez względu na to, jak bardzo jest pogmatwana.
Nie obiecuję, że rozdziały będą się dodawać regularnie i zawsze będą długie. Nie wiem, czy ten pomysł wypali, ale jeżeli ktoś tu jeszcze jest to niech wie, że może wypatrywać nowych postów.
Pozdrawiam, do nowego rozdziału :)
piątek, 6 marca 2015
Działaj lub giń. Rozdział 14
Podczas gdy pociąg tankował, pasażerowie mogli wyjść na półgodzinną przerwę. Jason postanowił zostać i przypilnować rzeczy, a ja, Logan i ten facet o imieniu Barton wyszliśmy na zewnątrz.
-Kim ty do cholery jesteś? - warknął Logan po wyskoczeniu z pociągu.
Chociaż Logan, moim zdaniem zanadto się przejął, sama się obawiałam tego mężczyzny.
-Mówiłem już - odparł Barton Woodruff patrząc na Logana z góry.
-Nie chodzi mi o twoje imię. Podobno jesteś martwy - Logan zmrużył oczy.
-Oszukałem Augustusa - Barton uśmiechnął się lekko.
-Zna pan Anthony'ego? - spytałam. - To znaczy Gusa?
-Ileż on ma imion? - mężczyzna pokręcił głową z niedowierzaniem - tak, znałem. Nawet bardzo dobrze. Był moim przyjacielem. Sługą Maldora. Kochankiem mojej żony. Biologicznym bratem. Wiele można o, nim mówić.
-Bratem?! - wykrzyknęłam.
-Niestety.
-O Boże, ...Zanim Gus mnie dźgnął, mówił coś o Amber i jej mężu. Pan był jej mężem? Nie mówił o panu jak o swoim bracie tylko jak o obcej osobie...
Pokiwał głową i lekko ją przekrzywił.
-Co pan tu robi? - zmarszczyłam brwi. - I, o co chodzi Loganowi?
-Ekhem, ja tu jestem - przypomniał Logan a ja spojrzałam na niego śmiertelnym wzrokiem.
-Długo was obserwowałem. Od Richmond. Od tamtego domu, gdzie znaleźliście martwe małżeństwo. Wiem o twoich snach, Rachel. Wiem, że rozmawiasz w nich z Amber. A co do ciebie - popatrzył na Logana - Gus mnie nie zabił. A przynajmniej myślał, że mnie zabił. Pracowałem dla Veilleurson, tak jak Amber. Wtedy działało dobrze, chcieli zniszczyć Maldora. Kiedy znalazła sposób na zabicie go, powiedziała o tym Gusowi, nie mnie. A on ją zabił. Wtedy wziąłem jej naszyjnik, w którym zgromadziła swoją moc i schowałem go w domu w Chicago. Miałem podobny naszyjnik - i dałem go Augustusowi, myślącemu, że to oryginalny naszyjnik. Nie wiem, czy odkryli już, że to oszustwo. Przez kilka lat żyłem w Lyrianie, a tutaj wróciłem w 2006 roku, więc, gdybym nigdy się nie przeniósł, umarłbym dawno ze starości. Odpowiadając na twoje pytanie, Rachel, przybyłem, aby wam pomóc.
Zacisnęłam wargi i spuściłam wzrok. Kimkolwiek był, chyba mogłam mu zaufać.
-Dobrze - powiedziałam - chyba przyda nam się ktoś, kto wie co mamy robić.
Logan spojrzał na mnie z niedowierzaniem i gniewem. Nie zerkając za siebie, pewnym krokiem wskoczyłam z powrotem do pociągu zostawiając moich towarzyszy samych. Miałam dość niepewnych dni.
W pociągu zerkałam na śpiącego Jasona. Dlaczego wcześniej nie zauważyłam jego podkrążonych oczu, obgryzionych paznokci i jego napiętej sylwetki?
- Veilleurson musi poczekać. - Powiedziałam, kiedy się obudził. - Zmieniamy kurs na Chicago, w Washinghtonie się przesiadamy i jedziemy na zachód.
- Super - ziewnął. - Jest coś do jedzenia?
Logan rzucił mu batonika musli. Jason nie narzekał.
AVE MARIA! AVE COŚ TAM!
oto dzień, w którym dodałam rozdział. Następny za rok. Albo za dwa tygodnie. Zobaczy sie :p
Tymczasem zapraszam tu!
http://historie-pisza-zwyciezcy.blogspot.com
Oraz
http://and-if-you-can-survive.blogspot.com - tutaj post pojawi się wkrótce.
Wiem, że rozdział krótki, jednakże nie mam pomysłu, co dalej. Kolejny będzie dłuższy, a przynajmniej się postaram. Si ja!
-Kim ty do cholery jesteś? - warknął Logan po wyskoczeniu z pociągu.
Chociaż Logan, moim zdaniem zanadto się przejął, sama się obawiałam tego mężczyzny.
-Mówiłem już - odparł Barton Woodruff patrząc na Logana z góry.
-Nie chodzi mi o twoje imię. Podobno jesteś martwy - Logan zmrużył oczy.
-Oszukałem Augustusa - Barton uśmiechnął się lekko.
-Zna pan Anthony'ego? - spytałam. - To znaczy Gusa?
-Ileż on ma imion? - mężczyzna pokręcił głową z niedowierzaniem - tak, znałem. Nawet bardzo dobrze. Był moim przyjacielem. Sługą Maldora. Kochankiem mojej żony. Biologicznym bratem. Wiele można o, nim mówić.
-Bratem?! - wykrzyknęłam.
-Niestety.
-O Boże, ...Zanim Gus mnie dźgnął, mówił coś o Amber i jej mężu. Pan był jej mężem? Nie mówił o panu jak o swoim bracie tylko jak o obcej osobie...
Pokiwał głową i lekko ją przekrzywił.
-Co pan tu robi? - zmarszczyłam brwi. - I, o co chodzi Loganowi?
-Ekhem, ja tu jestem - przypomniał Logan a ja spojrzałam na niego śmiertelnym wzrokiem.
-Długo was obserwowałem. Od Richmond. Od tamtego domu, gdzie znaleźliście martwe małżeństwo. Wiem o twoich snach, Rachel. Wiem, że rozmawiasz w nich z Amber. A co do ciebie - popatrzył na Logana - Gus mnie nie zabił. A przynajmniej myślał, że mnie zabił. Pracowałem dla Veilleurson, tak jak Amber. Wtedy działało dobrze, chcieli zniszczyć Maldora. Kiedy znalazła sposób na zabicie go, powiedziała o tym Gusowi, nie mnie. A on ją zabił. Wtedy wziąłem jej naszyjnik, w którym zgromadziła swoją moc i schowałem go w domu w Chicago. Miałem podobny naszyjnik - i dałem go Augustusowi, myślącemu, że to oryginalny naszyjnik. Nie wiem, czy odkryli już, że to oszustwo. Przez kilka lat żyłem w Lyrianie, a tutaj wróciłem w 2006 roku, więc, gdybym nigdy się nie przeniósł, umarłbym dawno ze starości. Odpowiadając na twoje pytanie, Rachel, przybyłem, aby wam pomóc.
Zacisnęłam wargi i spuściłam wzrok. Kimkolwiek był, chyba mogłam mu zaufać.
-Dobrze - powiedziałam - chyba przyda nam się ktoś, kto wie co mamy robić.
Logan spojrzał na mnie z niedowierzaniem i gniewem. Nie zerkając za siebie, pewnym krokiem wskoczyłam z powrotem do pociągu zostawiając moich towarzyszy samych. Miałam dość niepewnych dni.
W pociągu zerkałam na śpiącego Jasona. Dlaczego wcześniej nie zauważyłam jego podkrążonych oczu, obgryzionych paznokci i jego napiętej sylwetki?
- Veilleurson musi poczekać. - Powiedziałam, kiedy się obudził. - Zmieniamy kurs na Chicago, w Washinghtonie się przesiadamy i jedziemy na zachód.
- Super - ziewnął. - Jest coś do jedzenia?
Logan rzucił mu batonika musli. Jason nie narzekał.
AVE MARIA! AVE COŚ TAM!
oto dzień, w którym dodałam rozdział. Następny za rok. Albo za dwa tygodnie. Zobaczy sie :p
Tymczasem zapraszam tu!
http://historie-pisza-zwyciezcy.blogspot.com
Oraz
http://and-if-you-can-survive.blogspot.com - tutaj post pojawi się wkrótce.
Wiem, że rozdział krótki, jednakże nie mam pomysłu, co dalej. Kolejny będzie dłuższy, a przynajmniej się postaram. Si ja!
czwartek, 1 stycznia 2015
Blog zostaje zawieszony
Blog zostaje zawieszony. Powód: brak pomysłów.
Nie zostanie usunięty, jednak nie będę dodawać postów. Może kiedyś będę kontynuować :)
Zapraszam na moje inne blogi, które możecie znaleźć po kliknięciu w mój profil.
Pozdrawiam, i dziękuję za czytanie :)
Nevanlyn.
Nie zostanie usunięty, jednak nie będę dodawać postów. Może kiedyś będę kontynuować :)
Zapraszam na moje inne blogi, które możecie znaleźć po kliknięciu w mój profil.
Pozdrawiam, i dziękuję za czytanie :)
Nevanlyn.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)