-Obudź się, dziewczyno, obudź! - Mówił telepatycznie smok do Rachel.
Kiedy ta otworzyła oczy, ujrzała nad sobą wielką, smoczą głowę i wpatrujące się w nią szkarłatne ślepia. Rachel otwarła usta ze zdumienia.
-Ja żyję... - wymamrotała Rachel. - A ciebie stworzyłam.
-Jak widać. Możesz mi wytłumaczyć co dalej?
-Ale co? - Zdziwiła się Rachel. - Chcę cię pooglądać.
Po czym wstała i odeszła kilka kroków.
Smok był.. bardzo duży. Od ogona do czubka nosa miał sześć i pół metrów, a każde skrzydło miało trzy metry długości. Był koloru płomienistego, na brzuchu pomarańczowo-czerwony. Kolce pokrywały jego tylną część głowy, szyję i plecy, ustawione w rządku jeden za drugim. Łuski lśniły mu jasno, przez co wydawał się najpiękniejszym stworzeniem na ziemi. I z pewnością był.
Rachel położyła dłoń na nosie smoka. Pod ręką poczuła jakby kopnięcie prądu.
I wtedy ich umysły złączyły się na zawsze.
Z początku Rachel nie wiedziała o co chodzi, ale gdy poczuła świadomość smoka, zrozumiała.
-Muszę cię jakoś nazwać.
-Ty je wybierz.
Rachel westchnęła.
-Szpon?
Smok pokręcił głową.
-Twadołuski?
Smok znów pokręcił głową.
I Rachel wymyślała różne imiona, lecz smok tylko kręcił głową. Gdy już była zrezygnowana, mruknęła:
-Płomień?
Smok kiwnął głową.
-Płomień! - Krzyknęła z radości Rachel. Smok nazywał się od teraz Płomień.
-No dobra.. Płomieniu. Stworzyłam cię po to, żebyś pomógł mi... - Telepatycznie powiedziała Rachel, ale smok jej przerwał:
-Wiem po co mnie stworzyłaś.
Rachel mruknęła coś pod nosem i posłała mu obraz zabieranego Jasona a przez to wszystkie emocje. Smok drgnął.
-Spróbuję ci pomóc. Do Zaghary, tak? - Upewnił się Płomień.
-Tak. Wiesz jak tam dotrzeć czy mam iść po mapę? - Spytała Rachel.
-Wiem. Nie miałaś całkowitej kontroli nad stworzeniem mnie. Jestem mądrzejszy od ciebie i wielu ludzi. Może nawet Gallorana. - Odparł smok.
-No rzeczywiście, nie miałam kontroli gdy o mało utracona energia mnie nie zabiła. - Fuknęła dziewczyna.
-Wiem.
-A więc... lecimy?
-Rachel, ale będziemy musieli się zatrzymywać na posiłki i odpoczynek. Nie mogę ciągle lecieć.
-Rozumiem.
-A więc lecimy.
Rachel wsiadła na smoka i Płomień poleciał.
***
Dziewczynie było zimno. Wiatr wyciskał jej łzy z oczu. Płomień leciał wysoko, żeby nie zwracać uwagi. Phi, co by było gdyby ludzie zobaczyli ogromnego smoka? Była noc, lecz za dnia wyglądał jak zwyczajny orzeł.
W czasie lotu Rachel albo spała, albo rozmawiała ze smokiem. Jego osobowość zachwycała Rachel. Wydawało się jej, że wiedział wszystko o Lyrianie, jakby był pradawnym stworzeniem zamieszkującym te krainy. Gdy rozmawiali telepatycznie, czuła jego silną wolę. Smok zamruczał, tak, że Rachel poczuła wibrowanie i się obudziła.
-Muszę odpocząć. A ty pewnie coś zjeść. Zlecimy tam, na dół, przy lesie. - Powiedział smok i przesłał Rachel wyraźny obraz granicy lasu.
-Racja.
Gdy smok wylądował, siła lądowania wstrząsnęła ciałem Rachel. Zsunęła się ze smoka i opadła na ziemię. Płomień poszedł w stronę drzew. Rachel pomknęła za nim.
Później zbierała drzewo na opał. Noc była zimna. Zaniosła je do miejsca, w którym mieli odpocząć, ale smoka nie było.
-Płomień! - zawołała - Gdzieś ty polazł...
Smok wyłonił się z lasu, a w zębach trzymał upolowaną przez niego sarnę.
-Matko Boska! Coś ty zrobił?!
-Jestem głodny. - Odparł do świadomości Rachel.
-No super! Mogłam ci wyczarować jedzenie, nie musiałeś zabijać tej sarny!
-Ja czerpię radość z polowania. Lubię się ruszać. Patrzeć, jak te małe stworzonka giną w mojej paszczy. - Powiedział Smok.
Rachel zakryła dłoń ustami, ale jedno spojrzenie smoka wystarczyło, aby ją uciszyć.
Zasnęła oparta o ciepły brzuch smoka. Płomień zakrył ją skrzydłem, i było jej ciepło.
***
Znów ten sam sen. Rachel siedzi przed lustrem, matka podcina jej włosy.
-Dobrze się spisałaś, Rachel. - Powiedziała jej matka.
-Dziękuję. To ty posłałaś tą błyskawicę? - Rachel przypomniała sobie wielką ilość energii.
-Nie.
-To kto? - Zdziwiła się Rachel.
-Twój Smok. Przemówiłam do jego świadomości, a on posłał piorun w ciebie.
-Jak to możliwe? - Rachel zmarszczyła brwi - przecież jesteś w moim śnie. Bo to sen.
-Nie, to nie sen. To... nie mogę ci powiedzieć. - Wymamrotała matka Rachel.
-A Płomień wie?
-Wie.
I wszystko się rozpłynęło.
Hm hm... Czuję tutaj inspirację z ,,Eragona" :D Bardzo fajny rozdział.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nie! ;-;
UsuńA myślałam, że nikt się nie skapnie! xD
Racja, inspiracja z Eragona :D Ale ten pomysł miałam już dawno xD
Ale co to! Skoro to nie jest sen to co!
OdpowiedzUsuń"Rachel zakryła dłoń ustami"
OdpowiedzUsuńTo chyba błąd, co nie?
No w każdym razie...
Fajny rozdział.
Już lubię tego smoka.
Mimo iż on zabija.
W sumie Rachel też zabija, więc...
Czytam dalej
Pozdrawiam
/Bianka
Tak, to jest błąd :D
UsuńDziękuję, że czytasz. Za niedługo zacznę pisać z powrotem! :)