niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 22

-Obudź się, dziewczyno, obudź! - Mówił telepatycznie smok do Rachel.
Kiedy ta otworzyła oczy, ujrzała nad sobą wielką, smoczą głowę i wpatrujące się w nią szkarłatne ślepia. Rachel otwarła usta ze zdumienia.
-Ja żyję... - wymamrotała Rachel. - A ciebie stworzyłam.
-Jak widać. Możesz mi wytłumaczyć co dalej?
-Ale co? - Zdziwiła się Rachel. - Chcę cię pooglądać.
Po czym wstała i odeszła kilka kroków.
Smok był.. bardzo duży. Od ogona do czubka nosa miał sześć i pół metrów, a każde skrzydło miało trzy metry długości. Był koloru płomienistego, na brzuchu pomarańczowo-czerwony. Kolce pokrywały jego tylną część głowy, szyję i plecy, ustawione w rządku jeden za drugim. Łuski lśniły mu jasno, przez co wydawał się najpiękniejszym stworzeniem na ziemi. I z pewnością był.
Rachel położyła dłoń na nosie smoka. Pod ręką poczuła jakby kopnięcie prądu.
I wtedy ich umysły złączyły się na zawsze.
Z początku Rachel nie wiedziała o co chodzi, ale gdy poczuła świadomość smoka, zrozumiała.
-Muszę cię jakoś nazwać.
-Ty je wybierz.
Rachel westchnęła.
-Szpon?
Smok pokręcił głową.
-Twadołuski?
Smok znów pokręcił głową.
I Rachel wymyślała różne imiona, lecz smok tylko kręcił głową. Gdy już była zrezygnowana, mruknęła:
-Płomień?
Smok kiwnął głową.
-Płomień! - Krzyknęła z radości Rachel. Smok nazywał się od teraz Płomień.
-No dobra.. Płomieniu. Stworzyłam cię po to, żebyś pomógł mi... - Telepatycznie powiedziała Rachel, ale smok jej przerwał:
-Wiem po co mnie stworzyłaś.
Rachel mruknęła coś pod nosem i posłała mu obraz zabieranego Jasona a przez to wszystkie emocje. Smok drgnął.
-Spróbuję ci pomóc. Do Zaghary, tak? - Upewnił się Płomień.
-Tak. Wiesz jak tam dotrzeć czy mam iść po mapę? - Spytała Rachel.
-Wiem. Nie miałaś całkowitej kontroli nad stworzeniem mnie. Jestem mądrzejszy od ciebie i wielu ludzi. Może nawet Gallorana. - Odparł smok.
-No rzeczywiście, nie miałam kontroli gdy o mało utracona energia mnie nie zabiła. - Fuknęła dziewczyna.
-Wiem.
-A więc... lecimy?
-Rachel, ale będziemy musieli się zatrzymywać na posiłki i odpoczynek. Nie mogę ciągle lecieć.
-Rozumiem.
-A więc lecimy.
Rachel wsiadła na smoka i Płomień poleciał.


                                                                             ***
Dziewczynie było zimno. Wiatr wyciskał jej łzy z oczu. Płomień leciał wysoko, żeby nie zwracać uwagi. Phi, co by było gdyby ludzie zobaczyli ogromnego smoka? Była noc, lecz za dnia wyglądał jak zwyczajny orzeł.
W czasie lotu Rachel albo spała, albo rozmawiała ze smokiem. Jego osobowość zachwycała Rachel. Wydawało się jej, że wiedział wszystko o Lyrianie, jakby był pradawnym stworzeniem zamieszkującym te krainy. Gdy rozmawiali telepatycznie, czuła jego silną wolę. Smok zamruczał, tak, że Rachel poczuła wibrowanie i się obudziła.
-Muszę odpocząć. A ty pewnie coś zjeść. Zlecimy tam, na dół, przy lesie. - Powiedział smok i przesłał Rachel wyraźny obraz granicy lasu.
-Racja.
Gdy smok wylądował, siła lądowania wstrząsnęła ciałem Rachel. Zsunęła się ze smoka i opadła na ziemię. Płomień poszedł w stronę drzew. Rachel pomknęła za nim.
Później zbierała drzewo na opał. Noc była zimna. Zaniosła je do miejsca, w którym mieli odpocząć, ale smoka nie było.
-Płomień! - zawołała - Gdzieś ty polazł...
Smok wyłonił się z lasu, a w zębach trzymał upolowaną przez niego sarnę.
-Matko Boska! Coś ty zrobił?!
-Jestem głodny.  - Odparł do świadomości Rachel.
-No super! Mogłam ci wyczarować jedzenie, nie musiałeś zabijać tej sarny!
-Ja czerpię radość z polowania. Lubię się ruszać. Patrzeć, jak te małe stworzonka giną w mojej paszczy. - Powiedział Smok.
Rachel zakryła dłoń ustami, ale jedno spojrzenie smoka wystarczyło, aby ją uciszyć.
Zasnęła oparta o ciepły brzuch smoka. Płomień zakrył ją skrzydłem, i było jej ciepło.


                                                                          ***
Znów ten sam sen. Rachel siedzi przed lustrem, matka podcina jej włosy.
-Dobrze się spisałaś, Rachel. - Powiedziała jej matka.
-Dziękuję. To ty posłałaś tą błyskawicę? - Rachel przypomniała sobie wielką ilość energii.
-Nie.
-To kto? - Zdziwiła się Rachel.
-Twój Smok. Przemówiłam do jego świadomości, a on posłał piorun w ciebie.
-Jak to możliwe? - Rachel zmarszczyła brwi - przecież jesteś w moim śnie. Bo to sen.
-Nie, to nie sen. To... nie mogę ci powiedzieć. - Wymamrotała matka Rachel.
-A Płomień wie?
-Wie.
I wszystko się rozpłynęło.



5 komentarzy:

  1. Hm hm... Czuję tutaj inspirację z ,,Eragona" :D Bardzo fajny rozdział.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie! ;-;
      A myślałam, że nikt się nie skapnie! xD
      Racja, inspiracja z Eragona :D Ale ten pomysł miałam już dawno xD

      Usuń
  2. Ale co to! Skoro to nie jest sen to co!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Rachel zakryła dłoń ustami"
    To chyba błąd, co nie?
    No w każdym razie...
    Fajny rozdział.
    Już lubię tego smoka.
    Mimo iż on zabija.
    W sumie Rachel też zabija, więc...
    Czytam dalej
    Pozdrawiam
    /Bianka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest błąd :D
      Dziękuję, że czytasz. Za niedługo zacznę pisać z powrotem! :)

      Usuń