środa, 8 października 2014

Działaj lub giń. Rozdział 5

Na początku pytanie: Czy mam zmienić formę z os. 3 l.p na os. 1 l.p? W książkach, które czytam ciągle narratorem są główni bohaterzy i trudno mi tak pisać. Wiem, że są osoby, które lubią kiedy się pisze w trzeciej osobie, więc chciałabym wam tylko uświadomić, że gdybym pisała to w pierwszej osobie to:
-Mogłabym zdecydowanie bardziej otworzyć przed wami bohaterów (Czasami kiedy piszę, nie potrafię określić za bardzo uczuć Rachel i nie mam weny)
-Zdecydowanie ciekawiej by się to czytało.
-Byłoby mi łatwiej XD
Więc proszę, piszcie w komentarzach:
-"Niech zostanie tak jak jest"
lub
-"Zmień na os. 1"
Jeśli nie jesteście pewni jakbym pisała w os. 1 ten rozdział będzie właśnie w takiej formie.
_____________________________________________________________

Odkąd postawiłam stopę na statku, wiedziałam, że nie uda nam się ominąć sztormu. Statek kołysał się mocno na falach, słońca nie było widać za grubą warstwą chmur. Nagle mocno zakołysało i przy mnie pojawił się Jason.
-Nie uda nam się. - Syknęłam, bo potknęłam się i Jason musiał mnie przytrzymać.
-Płomień jest mądry, ale sam nie wiem czy to dobry pomysł. Rzucamy się w paszczę lwa. - Przyznał Jason.
Zaśmiałam się cicho sama nie wiedząc czy to było śmieszne. W sumie.. nie wiem. Usłyszałam w oddali donośny głos:
-Odbijamy!
Łysy, dobrze zbudowany marynarz odwiązał cumy i grupa ludzi podniosła kotwicę. Statek od razu zaczął się kołysać. "Spokojny" - bo tak się nazywał - odbił od brzegu. Mewy i inne ptaki przeleciały nisko z południowego wschodu. Przełknęłam ślinę i zeszłam pod kadłub szukając Gallorana. Zapukałam do jego drzwi.
-Wejść! - rozległ się donośny głos.
Król pochylał się nad mapą wraz z Farfalee, Jasher wyglądał przez okienko.
-Myślę, że nie zdążymy. - Obwieściłam półgłosem. - Burza przesuwa się naprawdę szybko.
-Bezpośrednio w naszą stronę? - zapytał Galloran.
-Na północny wschód, w naszą stronę. Za niecałe pół godziny zacznie mocno wiać aż w końcu trafimy wpłyniemy w sztorm. - Stwierdził Jasher z przekąsem.
Galloran zacisnął usta. Wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał, po czym zwrócił się do mnie i Jashera:
-Rozkażcie w moim imieniu zmianę kursu bardziej na północ, oraz załogę do wioseł.
-Dobrze. - Kiwnęłam głową i wspięłam się po schodkach na pokład. Uderzył mnie wiatr i zamrugałam. Delissa, ładna nasienniczka, która podróżowała z nami w dawnych czasach mruknęła do mnie:
-Wypłynięcie w środek sztormu to szaleństwo.
-Zmienimy kurs na północny wschód. Właśnie idę powiedzieć kapitanowi...
-Pani kapitan. - Poprawiła mnie Delissa i odeszła do magazynu z jedzeniem.
Wzruszyłam ramionami i zerknęłam w stronę bocianiego gniazda. Stał tam Jason i rozglądał się uważnie. Uśmiechnęłam się lekko i przeszłam przez statek do sternika. Wysoka, kobieta, z ciemnymi włosami do ramion oglądała coś przez lunetę.
-Przepraszam - mruknęłam.
Kobieta odwróciła się do mnie. Miała czarną opaskę na oko, kogoś mi przypominała. Zaraz, zaraz, to...
-Carsalia? - pisnęłam.
Ciemnowłosa wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
-Miałam rację! To byłaś ty! A inni mi nie wierzyli...
-Nie wiedziałam, że ludzie znają mnie z wyglądu, poza tym zakrywałam swoją twarz. - Zdziwiłam się - zwłaszcza, że wyglądam teraz inaczej niż sprzed kilku lat.
-Jasne, że nie wiedzą. Mają cię za legendarną postać i nie wielu z nich było w Trensicourt by zobaczyć twój pomnik. Ja byłam jeszcze zanim cię poznałam. - Wzruszyła ramionami.
-Jak zostałaś kapitanem tego okrętu? - zmieniłam temat zawstydzona.
-Aaa, mało mi płacili, więc wybrałam się na zachód w poszukiwaniu dobrej pracy. Z odłożonych pieniędzy wraz z moim przyjacielem Rorem, który jest moim zastępcom kupiliśmy okręt oraz załogę. Tak się zdarzyło, że Ror był  bogaty więc mamy odpowiedni statek i ludzi.
Zerknęłam w stronę czarnych chmur.
-Galloran mnie tu przysłał by rozkazać ci płynąć bardziej na północ. Naszym zdaniem ominiemy w ten sposób sztorm...
-Czekaj, czekaj. Jak popłyniemy skręcimy na północny zachód sztorm i tak nas dopadnie.
-Ale..
-Wiem, wiem rozkazy króla i bla bla bla. - Byłam szczerze zaskoczona jej zachowaniem. - Obliczyliśmy prędkość wiatru. Naprawdę, uwierz mi, powinniśmy właśnie płynąć bardziej na południe.
-Co? - parsknęłam. - Wpłynąć w serce burzy?
-Nie, nie i nie. - Przewróciła oczami. - Zahaczymy o sztorm ale nie wpłyniemy bezpośrednio w niego. Jego obrzeża są naprawdę gwałtowne, więc wolę nie mówić co by się zdarzyło gdybyśmy wpłynęli w serce. A jak popłyniemy na północ, dowiemy się.
-Wolę nie wiedzieć. - Zacisnęłam usta.
Carsalia zaśmiała się.
-Wiesz, to bardzo mocny sztorm. Nazywa się Oko Motyla. - Wytłumaczyła mi kobieta.
-Nazywacie sztormy? - Uniosłam brwi.
-Eta, to nie jest zwykły sztorm. On istnieje na tym morzu od... wieków! Naprawdę, przysięgam na moją załogę że w życiu nie widziałam czegoś takiego. - Wskazała ręką czarne chmury na południowym zachodzie. - Ten sztorm się przemieszcza. Zazwyczaj szaleje na południu, lecz co kilkanaście lat wypływa na północ i niszczy wszystko na swojej drodze.
Wytrzeszczyłam oczy:
-Powiedz, że chcesz mnie nastraszyć.
-Nieee, no coś ty. Mówię prawdę.
-Żartujesz, że chcesz wpłynąć w sztorm.
-Nie żartuję. Ojej, trzeba szybko płynąć bo za chwilę zacznie mocno wiać. - Odwróciła się w stronę głównego pokładu i krzyknęła do załogi: - Eta! Załogo, do wioseł. Szybciej, szybciej. Kierunek południe. Cała naprzód!!!
-Albo masz racje, albo chcesz nas zabić. - Wymamrotałam.
-Uwierz mi skarbie, że wiem co robię.

3 komentarze:

  1. Pisz w pierwszej osobie :)
    Ps. Rozdział świetny ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiedziałam :)
    A co od pisania, to weź tak jak ci wygodnie. Mi też łatwiej pisać w pierwszej osobie, bo nie dość, że nie muszę być tym wszechwiedzącym, o niczym nie zapominającym, obojętnym narratorem, to bardziej mogę wczuć się w bochatera, w jego uczucia, w to co widzi (pomaga przy opisach :) )...
    I akurat należę do tych osób, które wolą czytać w 1 osobie :)
    A stosując się do polecenia:
    - Zmień na os. 1 - doradzam. - I szybciutko dodaj kolejny rozdział, bo ja nie wytrzymam normalnie.
    Tylko nie pozabijaj ich w tym sztormie - dodaję w myślach
    :))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń