piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 30/ zakończenie/ Epilog.

Rachel stała na niewielkim wzgórzu. Przyglądała się zachodowi słońca. Usiadła powoli na miękkiej, zielonej trawie i zamknęła oczy. Co teraz będzie? - myślała. - Wojna?  Wszystko poszło na marne. Tyle ludzi zginęło.. że Rachel z trudem powstrzymywała łzy. Nagle przypomniała jej się piosenka ze swojego Poza. Zaczęła po cichu śpiewać ostatnią zwrotkę:


...A gdy się zbudzicie,
Już mnie tam nie będzie.
Nie szukajcie mnie,
bo mnie nie znajdziecie.


-Rachel! - Dziewczyna usłyszała jakiś głos. Jason.
Wstała.
-Co tu robisz? - Zapytała.
-Szukałem cię. - Odparł Jason.
-Po co? Chciałam być sama. - Powiedziała.
-No to ja pójdę.. - Powiedział Jason i odwrócił się.
-Dobra czekaj! Zostań. - Zawołała Rachel.
Jason uśmiechnął się. Usiadł koło Rachel. Powiedział do niej:
-O czym myślisz?
Rachel nie chciało się o tym mówić. Posłała więc falę myśli i wspomnieć oraz uczuć. Wszystko to natarło na umysł Jasona jak ogromny wiatr na małego, słabego ptaka. Zamknął oczy i zaczął się trząść. Jego powieki drżały, aż w końcu poleciały łzy. Gdy znów otworzył oczy, powiedział:
-To straszne.
-Owszem. - Zgodziła się Rachel.
-Zaraz wyląduję. - Oznajmił znikąd Płomień.
-Okej. - Mruknęła dziewczyna.
-Zaraz Płomień tu wyląduje. Wraca z łowów.
-Aha.
I nagle Rachel i Jason poczuli wiatr i ujrzeli Płomienia, dumnego i wyniosłego. Rachel wsiadła na jego grzbiet po czym rzekła do Jasona:
-Lecimy?!
-Okej!
Jason wskoczył za Rachel. Smok wzniósł się w przestworza, ziemia pod nimi malała. W końcu Płomień powiedział:
-Dobrze. Nie możemy siedzieć bezczynnie. Do wymarszu na Północne Rubieże, zostały tylko dwa miesiące. Musimy poukładać plan. Proponuję najpierw, abyście najpierw osiągnęli szczytową formę. Nie możecie się męczyć za szybko. Jason, potrenujesz szermierkę a ty, Rachel magię. Przydałoby się gdyby ktoś ci udzielił lekcji łucznictwa lub szermierki bo to też się przyda. Zgadzacie się?
-Tak. - Odparli.
-To świetnie. Po drugie, powinniśmy skombinować jakąś zacną, niezwykłą broń. Wiecie, taką, która się nie zniszczy, i będzie odporna na różne zaklęcia. Ale będziemy musieli znaleźć jakieś dobre tworzywo. Chyba, że wystarczy stal.. hm.. dobra, pomyślimy o tym później. Poza tym, pomyślałem, że, Jasonie, przydałby ci się smok.
Cisza. Smok kontynuował:
-Wiem Rachel, że tworząc mnie prawie zginęłaś, ale możemy połączyć siły. Ja też jestem uzdolniony magicznie. Poza tym, przydałby mi się towarzysz. Jestem jedyny w swoim rodzaju, smoków nie ma, jestem samotny. I może egoistyczny, ale Rachel, uwierz mi,  wiem, że nie chcesz aby Jason zginął. A gdy smok lub smoczyca połączy się z nim będzie miał większą ochronę. No i większą szansę na zwycięstwo.
-No dobrze... - Zgodziła się Rachel.
-Nie musicie... - Zaczął Jason.
-Ależ musimy. - Smok mu przerwał.
-Niech wam będzie. Ale nie róbcie niczego ponad wasze siły.
-Spokojnie. Może nawet razem jesteśmy prawie na poziomie Maldora.. chodzi mi oczywiście o siłę.
Rachel zaśmiała się. Nagle do jej serca przypłynęła nadzieja, i w jej sercu pozostała na długo.


_______________________________________________
Tak, to już koniec. Nie będę pisać tego głupiego bloga...
.


.


.


.


.


.


.


.
ŻART! ^.^ Jakbym mogła przestać? o.O
Jest to koniec części pierwszej, część druga już za niedługo. Może kilka dni. Tak więc, czekajcie cierpliwie ^^


ps. Czy w drugiej części mam nazywać rozdziały np. Rozdział 12 "Blask" itp... ?







2 komentarze:

  1. Wiesz nie po porostu te tytuły mnie irytują bo zdradzają co będzie w danym rozdziale pozdro
    Ps. Ale mnie wkurzyłaś tym swoim "żartem" :/ ale tegs że kontynuujesz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. NIE STRASZ!
    ZAWAŁ!
    *umarła*
    hehehe
    Czekam z niecierpliwością na drugą część :D
    PS może te tytuły nie tyle, że mnie irytują, ale rzeczywiście zdradzają treść czasami

    OdpowiedzUsuń