niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 9

Gdy Rachel dotarła do obozu, Jason zapytał:
-Co się stało?
Rachel tylko odparła:
-Szarzy Jeźdźcy... Oni...
Przerwała w pół zdania, gdy usłyszała świst. Odruchowo padła na ziemie. Czarna strzała przeszyła powietrze nad głową Rachel i wbiła się w drzewo kilkanaście metrów za nią. Jason dobył miecza. Szary Jeździec zawołał coś tak głośno, że Rachel wzdrygnęła się. Wypowiedziała edomicką frazę, stworzyła kulę ognia, śmignęła w stronę jednego z Jeźdźców. Uniknął jej odbijając się w prawo. Przetoczył się i wstał, biegnąc dalej.
Rachel dopadły zawroty głowy i mroczki. Tyle lat nie używała magii. Ta fraza nie wymagała wiele energii, ale dziewczynę całkowicie jej pozbawiła. Za wielka przerwa w edomickim, pomyślała. Nie zważając na zawroty głowy, próbowała doskoczyć do swego sztyletu, lecz nagle wokół niej zapanowała ciemność.
Ostatnie, co pamiętała, do szczęk mieczy i dym ognia.
A później już nic.

                                                                          ***

Gdy się ocknęła, nie wiedziała gdzie jest. Leżała na drewnianej podłodze, w jakimś pomieszczeniu. Pomieszczenie było małe i ciemne, bardzo duszne. Kołysało lekko. Statek? - pomyślała dziewczyna. Wytężyła słuch i usłyszała kopyta konia oraz rozmowę jakichś ludzi.
Była w wozie Szarych Jeźdźców.
Przeklinając w duchu, przeszła do pozycji pół leżącej. Zamarła.
Jason leżał na brzuchu w zaschniętej kałuży krwi. Chciała krzyczeć, lecz nie miała siły. Drżącą ręką dotknęła Jasona i sprawdziła mu tętno. Było, całkiem mocne, nie słabe, jakiego się spodziewała.
-Jas..Jason? - Szturchnęła go, aby się obudził.
Z jękiem przekręcił głowę w jej stronę i otworzył oczy. W pół mroku słabo ją widział, tak jak ona jego. Zmarszczył brwi:
-Gdzie jesteśmy? Co się stało?
-Nie wiem. - Odparła Rachel.
Jason usiadł.
-To twoja krew? - Zapytała dziewczyna.
Chłopak chwilę milczał, jakby przeszukiwał pamięć. Nagle zrobił minę, jakby go olśniło.
-Pamiętam! Wtedy, gdy zemdlałaś, dobiegli do nas zbrojni i zwiadowcy. Na początku udało mi się zabić jednego z tych mężczyzn, Szarych Jeźdźców - mówił - ale dobiegła większa grupa. Mieli przewagę liczebną.. a..yhm.. Anthony zdradził! - Wykrzyknął, przypominając sobie, co zaszło. - Nie walczył przeciwko Szarym Jeźdźcom, tylko zabił naszych zbrojnych i zwiadowców. Później ktoś rzucił pochodnię, obozowisko się zapaliło i.. nic.
Rachel słuchała z szeroko otwartymi oczami.
-Masakra - jęknęła.
-Mówisz jak w naszym świecie. - Zaśmiał się Jason.
-To nie czas na żarty. Wzięli nas, pewnie do niewoli. - Fuknęła Rachel.
Chłopak zacisnął usta. Rachel spróbowała wymówić jakąś frazę.
Nie udało się.
Odurzyli mnie? - Zapytała w duchu. Nie mogła się na niczym skupić.
Po kilku godzinach, zasnęła, z głową opartą na ramieniu Jasona.


________________________________________________________________

Tutaj mój drugi blog:  http://niezgodna-inna-historia.blogspot.com/
 ;)

3 komentarze:

  1. Yeah :) Fajny rozdział. Szkoda tylko, że tak krótko :/ A i tło bardzo ciekawie wygląda. Dobry wybór ;) Pozdrawiam i weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) Mam już wiele planów, za kilka rozdziałów może wcielę je w życie ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. O cholera...
    Niezłe bagno...
    Zabiją ją.
    A przynajmniej spróbują.
    W końcu "jest niebezpieczna".
    No nic.
    Czytam dalej
    Pozdrawiam
    /Bianka

    OdpowiedzUsuń