wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 10

Jason potrząsał ramieniem Rachel. Kwadrans temu, jakiś strażnik wszedł do wozu, dał im jedzenie i picie.
Rachel w końcu się obudziła.
-Co jest? - zapytała cichym, zmęczonym głosem.
-Jedzenie - odparł Jason.
Rachel usiadła. Jason podszedł do drewnianej tacy z jedzeniem, podniósł ją i podał Rachel. 
Jedzenie było obrzydliwe, zjedli je z niesmakiem. Popili wodą, Rachel zdziwiła się:
-Dziwna ta woda.. taka.. inna.
Doszły ją zawroty głowy, świat pociemniał.
Zemdlała.


                                                                         ***
-Co oni do tego dodają? - Spytała Rachel Jasona, gdy już się ocknęła.
Okazało się, że chłopak także zemdlał.
-Nie wiem. Pewnie chcą nas odurzyć byśmy... byś ty nie używała magii.
-To wszystko wyjaśnia - mruknęła dziewczyna.
Po dłuższej chwili, Jason zapytał:
-Dokąd oni nas wiozą? 
-Nie wiem..
Rachel podniosła się, wyjrzała przez szparę w deskach. Zobaczyła tylko ciemny las.
-Dowiemy się później.

                                                                         ***
Po kilku godzinach do wozu wszedł.. Anthony. Był ubrany cały na ciemno-szaro, do pasa przypiął jasną klingę. Uśmiechną się złowieszczo widząc pociemniałą od gniewu twarz Rachel.
-Ty parszywy zdrajco.. - Syknęła przez zaciśnięte zęby.
-Licz się ze słowami, dziewczyno. - Odparł tak spokojnie, że Rachel jeszcze bardziej się wściekła. 
-Dlaczego? - Zapytała. - Dlaczego?!
Anthony wzruszył ramionami:
-Jestem rozsadnikiem. Dziwisz się, że służę swoim? 
Rachel milczała. Rozsadnik kontynuował:
-Zabraliśmy was, ponieważ nasz przywódca ma do ciebie sprawę, Rachel. A ciebie, Jasonie, raczej oddamy do niewoli. Co powiesz na Zagharę, pustynne państwo po drugiej stronie świata? 
Jason się nie odezwał. Miał zaciśnięte usta. 
-Gdzie jedziemy? - Spytała Rachel po dłuższej chwili.
Rozsadnik się zaśmiał:
-Jak to gdzie? Na Północne Rubieże, do naszej krainy.
Anthony wstał i wyszedł z ponurym uśmiechem. 
-Nie dobrze. - Stwierdził Jason.
Rachel kiwnęła głową, twarz ukryła w swych dłoniach.
-Gdy tylko będę mogła używać fraz, obiecam, że rozsadzę ogniem wszystkich Szarych Jeźdźców i ich Północne Rubieże. 
Jason uśmiechnął się.
-Chętnie bym to zobaczył... wiesz, ich klęskę. Damy radę, nie martw się.
-Przecież będą chcieli cię oddać w niewolę. Nie przejmujesz się? 
-Oczywiście, że się przejmuję. Ale pamiętaj, że zawsze ktoś może nam pomóc. 

                                                                         

4 komentarze:

  1. To jest już znęcanie się nad czytelnikiem! Ja chcę się dowiedzieć co dalej! Świetny rozdział :D Ale krótki króóóóóótki! BŁAGAM i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam prośbę. Czy mogłabyś mi powiedzieć jak sie zaklada bloga ?? Bo zamierzam to zrobić

    OdpowiedzUsuń
  3. @Farfalee, oj tam, oj tam ;)
    @kuba20113, wystarczy się zalogować na bloggerze i stworzyć bloga ^^ Zobacz sobie poradniki, na pewno są ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przywódca Szarych Jeźdźców ma sprawę do Rachel?
    No super.
    I już - paranoja.
    Mam tysiąc podejrzeń i...
    Nie, wolę niczego nie zdradzać.
    Gdyby były fałszywe wyszłabym na wariatkę...
    Czytam dalej
    Pozdrawiam
    /Bianka

    OdpowiedzUsuń