środa, 19 marca 2014

Rozdział 11

Galloran siedział zamyślony w swoim gabinecie. Spoglądał teraz na podatki Trensicourt, gdy do komnaty wszedł strażnik.
-Przepraszam Wasza Wysokość.. - powiedział - ale Erik, zwiadowca, chciałby się z Waszą Królewską Mością widzieć.
Galloran uniósł nieznacznie brwi. Co się stało? - pomyślał.
-Dobrze. Zaprowadź go tutaj, do mnie. - Odparł.
-Dobrze, panie. - Sapnął strażnik i zamknął drzwi.


Po kilkunastu minutach, król ujrzał Erika, w poszarpanym, brudnym stroju. Miał na twarzy zaschniętą krew. Był brudny, spocony i zdyszany.
-Ja.. przepraszam.. ale..
-Usiądź. - Uspokoił go Galloran.
Erik usiadł posłusznie.
-Co się stało? - Spytał król.
Erik zaczął opowiadać o tym, jak wyłapywali Szarych Jeźdźców, o tym czego się dowiedzieli i o najgorszym - jak porwali Jasona i Rachel, jak Anthony okazał się zdrajcą.
Galloran wyprostował się, zacisnął usta.
-Nie spodziewałem się tego po Anthonym - odpowiedział po dłuższej chwili - ale dokąd Szarzy Jeźdźcy, wraz z Rachel i Jasonem mogą zmierzać?
-Panie.. Szarzy Jeźdźcy mają siedzibę gdzieś na Północnych Rubieżach. Więc pewnie tam - wytłumaczył Erik.
-O nie. Źle, bardzo źle. - Galloran odchrząknął - ale myślę, że dobrze uczyniłeś udając się do Trensicourt i powiadamiając o tym mnie, niż pościg za Jasonem i Rachel. Dobrze się spisałeś. Rozkażę podwładnym przygotować i komnaty. Umyj się, zjedz coś i napij się. I wypocznij, przede wszystkim.
-Dziękuję, Wasza Wysokość.
Galloran skinął głową. Gdy Erik miał wyjść jeszcze zapytał:
-Ile dni minęło od porwania?
-Cztery dni, panie.
Król przygryzł wargę. Drzwi zamknęły się za Erikiem zostawiając Gallorana samego w komnacie..


                                                                             ***
Następnego dnia, na dziedzińcu zamku, zwołał resztę zwiadowców, zbrojnych i Czatowników.
-Jak słyszeliście, pozaświatowcy Jason i Rachel zostali uprowadzeni podczas misji. Szarzy Jeźdźcy zapewne zmierzają w stronę swojej siedziby, na Północne Rubieże. Chciałbym wybrać grupę, która wydostanie naszych pozaświatowców z siedziby Szarych Jeźdźców.
I wybrał. Dwóch Czatowników, trzech zwiadowców oraz dziesięciu zbrojnych, osłaniających zwiadowców. Nikt nie wyraził sprzeciwu. To by była hańba.
-Wyruszycie za trzy dni - oznajmił Galloran - teraz macie czas na przygotowania. Wybierzcie najlepsze zbroje i miecze, najlepsze płaszcze i łuki ze zbrojowni. Weźcie najlepsze, najszybsze konie ze stajni. Dzień przed wyruszeniem, spotkajmy się w zamku, przy stole taktycznym. Musimy omówić strategię. A teraz do roboty!
I tak oto się wszyscy rozbiegli, oprócz dwóch Czatowników. Galloran im przekazał:
-To do was będzie należało uwolnienie Jasona oraz Rachel. Polegam na was.
-Oczywiście, panie - odpowiedzieli Czatownicy, i zniknęli.

2 komentarze:

  1. TAK! Ratunek nadchodzi ^^ Do boju czatownicy :D Dziękuję za tak szybkie dodanie rozdziału :D Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. To może się udać...
    Lub nie.
    Nie wiem, ja tam nie wierzę w szczęśliwe zakończenia.
    W każdym razie
    Czytam dalej
    Pozdrawiam
    /Bianka

    OdpowiedzUsuń