wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 6

-Plan jest taki, omówiłem go wcześniej z Galloranem. Rachel wejdzie do wioski. Nasi zwiadowcy wejdą za nią i będą ją patrolować. Rachel wejdzie go gospody i siądzie przy jakimś stoliku w kącie. Zwiadowcy usiądą gdzieś indziej, pośrodku a Rachel będzie wypatrywać jeźdźców.-Wytłumaczył Anthony.
-Zaraz zaraz a jak ja ich rozpoznam?-Zapytała Rachel.
-Zwiadowcy ci w tym pomogą. Szarzy Jeźdźcy odznaczają się tym że są aroganccy i groźni. W Lyrianie zapanował spokój po wojnie z Maldorem i ludzie stali się dla siebie milsi. U niektórzy Szarzy Jeźdźcy mają czarny tatuaż na ramieniu, przedstawiający wilka. Nie martw się, rozpoznasz ich a jeżeli nie weź pokój na jedną noc.
Rachel kiwnęła głową i jeszcze raz spytała:
-A jak ja się skontaktuje z wami?
-Telepatycznie, z ze mną.-Odezwał się Jason. Dziewczyna wzruszyła ramionami:
-Jak chcesz.
-Jason pójdzie ze zwiadowcami w takim razie.-Oznajmił Anthony.-Będziecie musieli się przebrać.
     
                                                                         ***
Rachel przebrała się w odzienie typowe dla ludzi ze wsi. Włosy potargała i pobrudziła twarz ziemią, tak by nikt jej nie rozpoznał. Przeszła cicho przez niską bramę i skierowała się do gospody wybranej przez Anthony'ego. Budynek był dwupiętrowy i górował nad innymi domami. Zrobiony był z dębowego drewna. Rachel zawahała się i otworzyła stare, skrzypiące drzwi. W środku było ciepło i przyjemnie. Było z tuzin ludzi ale na szczęście dużo stołów. Dziewczyna podeszła do lady barowej i zadzwoniła dzwonkiem. Chwilę później wyszedł otyły mężczyzna i mruknął:
-Czego?
Rachel miała już skomentować jego zachowanie ale ugryzła się w język- A jednak takie. traktowanie kobiet się nie zmieniło- Pomyślała. Szczerze mówiąc aż ją to śmieszyło w końcu była Pozaświatowcem i osobą wysokiej rangi w królestwie ale w tej chwili była na ważnej misji. Odezwała się z udawanym chrapliwym głosem typowym dla wieśniaków:
-Poproszę kubek wody, tamto mięso-Wskazała ręką talerz innego gościa.- i może ziemniaki jeszcze.
Kilka minut później mężczyzna podał jej to co zamówiła i udała się do małego stolika stojącego w kącie.
Usiadła na krześle tak, że za plecami miała ścianę a przed sobą całą oberżę. Zaczęła powoli jeść posiłek i rozglądać ukradkiem po sali. Prawie na samym środku sali siedzieli umięśnieni mężczyźni. Właśnie jeden wstał i podszedł do innego mizernego gościa. Pchnął go na ścianę i wyciągnął nóż. Odezwał się zaskakująco niskim głosem:
-Nie za dużo ci tych pieniędzy? -Sięgnął po skórzany worek drobnego gościa. Zważył w dłoni sakiewkę i uderzył pięścią w głowę ofiary. Rachel przez chwilę miała wrażenie że go zabił ale tylko stracił przytomność. Cała sala umilkła i wszyscy zwiesili głowy. To oni- pomyślała dziewczyna w duchu. W tej samej chwili weszli zwiadowcy i Jason. Z trudem ich rozpoznała, ponieważ byli nieźle przebrani. Zamówili coś i zasiedli przy stoliku, nieopodal umięśnionych mężczyzn.
-Jason, tamci umięśnieni niedaleko waszego stolika.. Oni okradli tego drobnego gościa... Wydaje mi się że to Szarzy Jeźdźcy.-Przesłała telepatycznie wiadomość Jasonowi Rachel.
-Masz racje.. Nie wyglądają na normalnych ludzi. Spróbuj ich zamrozić na chwilę może odwrócisz ich uwagę a my zaatakujemy.-Odpowiedział.
-Jesteście uzbrojeni?-Zapytała.
-Tak, tak... Rachel oni o czymś rozmawiają...Rachel TERAZ!- Krzyknął telepatycznie Jason.
Rzeczywiście, umięśnieni mężczyźni zmierzali w stronę Rachel. Obaj uzbrojeni w noże. Dziewczyna wypowiedziała edomicką frazę, umocnioną lekkim strachem i adrenaliną. Jeden ze zwiadowców wstał i wbił nóż w bok jednego z Szarych Jeźdźców. Teraz wszyscy patrzyli na nich. Rachel wypowiedziała kolejną frazę i pchnęła przez całą salę martwego mężczyznę a drugiego jeszcze raz sparaliżowała i powaliła na ziemie. Podbiegła do niego a zwiadowca związał mu mocno ręce.
-Porozmawiamy na zewnątrz...-Oznajmił gniewnie zwiadowca i podniósł brutalnie mężczyznę.-A WY NIKOMU SIĘ NIE WYGADAJCIE! JESTEŚMY NA KRÓLEWSKIEJ MISJI!-Krzyknął do pozostałych gości i wyprowadził z gospody mężczyznę. Jason i Rachel wyszli w pośpiechu za nimi. Wszyscy podążali na polanę gdzie czekał na nich Anthony ze zbrojnymi.


6 komentarzy:

  1. Rachel taka niebezpieczna wow wow Całkiem fajny rozdział :D ,,A WY NIKOMU SIĘ NIE WYGADAJCIE! JESTEŚMY NA KRÓLEWSKIEJ MISJI" Nieee na pewno nikt się nie wygada XD Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ta groźba rozwalił a xD
      Szacunek wielki dla autorki :D

      Usuń
  2. taka groźba cóż :D dziękuję, pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Nevanlyn kiedy będzie nowy rozdział? Coś się stało?

      Usuń
  3. Nie mam weny, ale postaram się cos naskrobać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rachel pokazała pazurki...
    Niegrzeczna kicia!
    No w każdym razie.
    Czytam dalej
    Pozdrawiam
    /Bianka

    OdpowiedzUsuń