sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 3

Siedząc przy oknie Rachel wypatrywała pierwszych gości. Wypowiedziała edomicką frazę i talerz ze śniadaniem wylądował jej w dłoniach. Nie mogła uwierzyć że spotka się z przyjaciółmi! Ale gdy o tym pomyślała, przypomniał jej się Drake i inni. Chociaż minęło tyle lat, jej cząstka dalej jest w smutku oraz gniewie. Wstała i ubrała się w jedno z ubrań, które zakupiła wczoraj u miejskiego krawca: oliwkową tunikę z szarą kamizelką, ciemne spodnie i wysokie buty. Włosy upięła w warkocz i dokończyła śniadanie. Rozległo się ciche pukanie.
-Proszę wejść.-Mruknęła Rachel. Weszła Corinne.
-Dzień Dobry, Rachel. Galloran kazał poinformować cię że za niecałą godzinę zjawią się pierwsi goście.
-Wyśmienicie. A wiecie kto?-Zapytała Rachel.
-Prawdopodobnie nasiennicy.
Gdy usłyszała "nasiennicy" coś ją zabolało, nie fizycznie, psychicznie.
-Wszystko w porządku?-Spytała telepatycznie Corinne.
-Tak, tak oczywiście..-Szepnęła mentalnie Rachel.
-Rachel, wiem że jest ci przykro po stracie Drake'a mi też i innym ale musisz przestań się zamartwiać.-Odpowiedziała Corinne. Rachel westchnęła.
-Może masz rację.
-Chcesz się przejść?-Zapytała Corinne.
Rachel kiwnęła głową. Sięgnęła po skórzaną torbę i wyszła z Corinne.
Gdy wyszły z zamku poczuły rozgrzane promienie słońca.
-Macie lato?-Zapytała Rachel. Wczoraj nie było aż tak ciepło.
-Końcówkę wiosny. Ciepło co?-Zaśmiała się Corinne.-Gdzie chcesz iść? Połazimy po mieście czy przejedziemy się na koniach?
-Możemy pochodzić.-Zgodziła się ale nagle zauważyła wyłaniających się z lasu, trzech jeźdźców.
-Myślisz że to nasiennicy?-Spytała Rachel Corinne.
-Raczej tak... Tak, tak to oni. Idziemy ich przywitać?
-Oczywiście-Uśmiechnęła się Rachel.
Rachel z Corinne podeszły do głównej bramy. Ujrzały Jashera, Farfalee oraz Lodana. Jasher chyba je zobaczył i wyszczerzył się w uśmiechu. Gdy nasiennicy przejechali przez bramę podszedł do nich stajenny. Trójka jeźdźców zeszła z wierzchowców i podała wodze stajennemu. Farfalee oraz Lodan zauważyli Rachel.
-Rachel!-Pisnęła Farfalee i objęła ją.
-Witaj Farfalee, Lodanie. Dzień Dobry Jasherze.-Powitała nasienników Rachel.
-Nie mogę uwierzyć że wróciłaś... Opowiedz..-Zaczął Jasher lecz Farfalee mruknęła:
-Jash, odpowie nam na obiedzie..
-no dobrze.
-Chciałyśmy się przejść ale odprowadzimy was do zamku-Powiedziała Corinne gdy skończyła się z nimi witać.
-Prowadźcie.
Corinne skierowała się z powrotem do zamku, a Rachel rozmawiała z Farfalee.
-Będziemy znowu odwiedzać bibliotekę, przynajmniej chciałabym robić to, co dawniej.-Mruknęła Rachel.
Farfalee przystanęła.
-Ej duża jesteś. Ile u was czasu minęło?
-Dwa  lata  W moim świecie miałam 20 lat, i chyba tak zostanie... Nie chcę się postarzać.-Zaśmiała się Rachel wygładzając tunikę.
-Gdy odeszłaś byłam parę razy w bibliotece i natknęłam się na kolejne niesamowite księgi! Musisz je zobaczyć!-Powiedziała Farfalee gdy doszli do zamku. Strażnik nie pytając o nic, kiwnął głową i otworzył bramę. Galloran rozmawiał z Nicholasem, lecz przestał i powiedział:
-Witaj Jasherze, Lodanie, Farfalee. Witajcie w Trencicourt.
-Dziękujemy Galloranie.
-Pewnie zostaniecie na noc, zgadza się?
-Tak, tak.-Kiwnęła głową Farfalee.
Galloran zwrócił się do swego sługi, wymienił kilka zdań i rzekł:
-Mój sługa, Hevris odprowadzi was do komnat.
-Dziękujemy, ale nie trzeba...
-Ale nie ma problemu, zostańcie na zamku.
-No dobrze.
Hevris skierował nasienników do ich komnat.
Po godzinie przyjechał Aram z żoną oraz Jason. Rachel przywitała się z pół-olbrzymem i jego małżonką po czym podbiegła do Jasona i go przytuliła.
-Rachel! Tak się cieszę że wróciłaś...
-Ja się cieszę że cię widzę, tęskniłam.
-Ja też tęskniłem. Ile lat minęło u ciebie? U nas 4.-Zapytał Jason.
-2... -Szepnęła Rachel a Jason się zaśmiał:
-No widzisz jestem starszy, więc musisz być dla mnie miła i dobra!
Rachel posłała mu zimne spojrzenie puściła go.
-Zauważ iż ty nie znasz edomickiego a ja znam...
-I tu się mylisz!
-Co...
-Od długiego czasu ćwiczyłem i potrafię już rozmawiać telepatycznie.
Rachel zirytowała się:
-To nie edomicki...
Rachel spojrzała po sali głównej, wszyscy się na nich patrzyli.
Galloran odchrząknął:
-Chyba już czas na obiad.
Rachel i jej przyjaciele siedli przy stole. Wiedziała że brakuje tu wiele innych osób, lecz z ich widoku i tak była uśmiechnięta.
-To teraz możecie mnie wypytać o wszystko-Powiedziała.


I kolejny rozdział :) 
@Edit: Nie będę miec przez jakiś czas internetu- przez jakis czas nie będzie rozdzialow, ale mam nadzieję że już wkrótce mój komputer (w nim są problemy, teraz jestem na innym) "wyzdrowieje" i bedzie nadal działał :) 

5 komentarzy:

  1. Yeah ^^ Nowy rozdział! Ooo Jason taki zdolny :D Tylko czy Corinne nie będzie zazdrosna? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Corinne... hm Corinne wyjdzie za księcia z Meridonu xDDD Nie no, nie wiem ;) Raczej nie :) Ja też pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję że w następnym rozdziale odwiedza bibliotekę i mam nadzieje że edonomicki sie rozwinie u Rachel ^▽^

    OdpowiedzUsuń
  4. na pewno o tym będzie ale w swoim czasie :) muszę do tego jakoś przejść :))
    A Rachel... Przecież ona ma już mocno rozwinięte umiejętności...Prawie czarnoksiężniczka o ile się to tak nazywa :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny rozdział.
    Zanim Rachel powiedziała "To nie edomicki..." pomyślałam to samo.
    Czytam dalej
    Pozdrawiam
    /Bianka

    OdpowiedzUsuń