-Rachel jesteś pewna?-Upewnił się Jason zapinając siodło swojemu wierzchowcowi.
-Tak Jasonie, już ci to mówiłam. A może to ty nie jesteś pewny?-Zapytała i wskoczyła na siodło swojej kasztanowej klaczy.
-Jestem pewny.-Potwierdził chłopak.
Mieli wyruszyć w podróż i wytropić Szarych Jeźdźców. Towarzyszyło im czterech zwiadowców i sześciu lekko-zbrojnych. Szczerze mówiąc i tak będą się rozdzielać w wioskach by nie rzucać się w oczy więc Rachel niespecjalnie się to spodobało. Równie dobrze mogłaby się sama rozprawić z Szarymi Jeźdźcami powalając ich jedną frazą. Nie była amatorką.
-Dobra, ruszamy!-Zawołał dowódca, Anthony. Był jak na swoją pozycję bardzo miły i nie wymagający lecz ta misja była poważna i podszedł do niej z wielką ostrożnością. Rachel popchnęła lekko wierzchowca butami w boki i klacz ruszyła naprzód. Dziewczyna wiedziała że czeka ją wiele dni w siodle. Sięgnęła po swoją torbę- wcześniej spakowała tam żywność, bukłak z wodą, scyzoryk i jeszcze kilka innych rzeczy z jej świata. Wzięła także dokładną mapę, którą dostała od Gallorana. Było tam wszystko począwszy od małego strumienia po pola farm.
-Ekhem.-Jakiś głos odezwał się w jej głowie i o mało nie spadła z klaczy.
-Jason! Nie strasz mnie..-Odpowiedziała kąśliwie zapominając o jego nowo nabytych umiejętnościach.
-Nie straszę...-Odparł niewinnie.
-Aha.. Lepiej powiedz jaką wioskę pierw przeszukamy.-Zaproponowała dziewczyna.
-Nie wiem. Ale fajnie że nikt z tych ludzi wokół nas nie zna się na edomickim. Będę mógł się straszyć i budzić w środku nocy.-Zaśmiał się Jason. Rachel przełknęła ślinę- Jason 24 godziny na dobę w jej głowie.
-Nie zapominaj że mogę cię zamrozić jednym słowem.. powalić na ziemię... sparaliżować...unieść w górę...- Zaczęła wyliczać Rachel.
-Ach tak zapomniałem że jesteś czarnoksiężnikiem.. Ojej co ja teraz zrobię! -Powiedział ironicznie chłopak.
-Nie przesadzaj. - Mruknęła szybko i cicho dziewczyna ale Jason miał rację- miała zdolności godne czarnoksiężnika. Nigdy nie myślała o władzy takiej jak Maldor- wogóle nie myślała o władzy i rządzeniu... Trochę ją to przerastało. W tym samym czasie dowódca Anthony powiedział:
-Zatrzymajmy się na chwilę. Musimy zaplanować taktykę i pomyśleć kto wejdzie do pierwszej wioski a kto zostanie w ukryciu i na straży.
Rachel skręciła na polanę za drzewami i dostrzegła pierwszą wioskę. Nie mała nie duża ale zapewne nie będzie łatwo wytropić przynajmniej jednego Szarego Jeźdźca. - Pomyślała.
Udało się co nieco napisać :) ostatnio nie mam czasu aczkolwiek mam wenę :D pozdrawiam.
No całkiem fajnie się zapowiada :D Szkoda że krótki, ale ważne że jest :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńdziękuję :) ja też pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział, tylko błagam ogranicz "aha" xD
OdpowiedzUsuńKrótkie!
OdpowiedzUsuńDobre, ale krótkie.
Czytam dalej
Pozdrawiam
/Bianka