Galloran otworzył drzwi i Rachel weszła za nim do gabinetu. Była już kiedyś w tym pokoju.
-Usiądź, Rachel.-Powiedział Galloran.
Rachel usiadła na krześle.
-A więc wróciłaś.-Rzekł Galloran.
-Owszem.-Jak pan chce to mogę wytłumaczyć dlaczego.
-Dobrze, mów.
Rachel wyjaśniła o wypadku samochodowym rodziców, o tym jak wyjechała do Wielkiego Kanionu i o tym jak przeszła. Galloran kiwnął głową:
-Wróciłaś tak jak Jason.Niesamowite.. Ale poznałaś przepowiednię. Jeden musi odejść a drugi zostać.
-Wiem. Jeśli to zakłóci coś to wrócę do domu...
-Rachel, ja nie mam nic przeciwko, ba bardzo mi miło że wróciłaś.
-Dziękuję.
-Pewnie chciałabyś się spotkać z przyjaciółmi.-Zaproponował Galloran.
-Oczywiście.-odparła Rachel.
-Hmm... Ucztę Powitalną możemy zrobić jutro...albo pojutrze...
-Proszę pana, naprawdę nie trzeba, wystarczy obiad z przyjaciółmi..
-No dobrze. To pojutrze, bo zanim przyjadą to trochę zleci. A wiesz że Corinne jest w Trensicourt?-Zapytał Galloran.
-Tak, torivor mi powiedział. Mogę się z nią spotkać?
-A jakże, jest w swojej komnacie. Wieża północna... a jakbym mógł zapomnieć! Skontaktuj się z nią telepatycznie.
Rachel kiwnęła głową i spróbowała powiedzieć do Corinne:
-Corinne?
-Rachel?!
-Tak. Mogę do ciebie przyjść?
-Oczywiście! A gdzie jesteś?
-W gabinecie Gallorana.
-To poczekaj, przyjdę po ciebie.
Rachel kiwnęła głową i odczekała. Chwilę później usłyszała kroki i Corinne wpadła do gabinetu Gallorana.
-Rachel!
-Corinne!
Corinne uściskała Rachel. Dziewczyna popatrzała jej w twarz:
-Corinne, ty naprawdę z każdą chwilą ładniejesz!
Rzeczywiście, Corinne była jeszcze ładniejsza niż od ich ostatniego spotkania.
-A ty wróciłaś..-Szepnęła Corinne.
Galloran odchrząknął:
-Zaprowadzę cię do wolnej komnaty..
-Ojcze, koło mojej komnaty jest wolna. Zaprowadzę ją.
-Dobrze. Rachel, pewnie nie masz pieniędzy.. Poczekaj chwilę...
-Naprawdę nie trzeba..
-Trzeba, trzeba.
Galloran podał jej skórzaną sakiewkę.
-Dziękuję.
-nie ma za co.
Corinne skierowała się do wieży. Dziewczyny przeszły kilkanaście jasnych, marmurowych stopni, mijają strażników. Corinne otworzyła jedną z komnat.
-To twoja komnata. No a ja idę do siebie. Możemy zjeść obiad razem. Przyjdę po ciebie.
-Dziękuję.-Odparła Rachel, i weszła do komnaty.
Rachel zdjęła plecak, włożyła go do kufra, i położyła się na łóżku. Od wielu dni poczuła że naprawdę jest szczęśliwa.
Hyhy rozdział 2 ;*
Fajny rozdział :) Ciekawe czy Jason się ucieszy hyhyhyhy :D
OdpowiedzUsuńOni powinni byc razem
OdpowiedzUsuń3 rozdział powstaje :) ostatnio nie miałam swobody żeby pisać :)
OdpowiedzUsuńFajny, tylko trochę zbyt krótki
OdpowiedzUsuńFajny rozdział.
OdpowiedzUsuńAle za krótki.
Czytam dalej
Pozdrawiam
/Bianka
33 year-old Database Administrator II Werner Kinzel, hailing from Beamsville enjoys watching movies like "Craigslist Killer, The " and Skateboarding. Took a trip to The Four Lifts on the Canal du Centre and drives a Grand Prix. Polecane do czytania
OdpowiedzUsuń